Arkadiusz Janus: o swojej kandydaturze na Burmistrza Międzyrzeca i wizji na nowe miasto

Wczoraj, Arkadiusz Janus niezależny kandydat na Burmistrza Miasta Międzyrzec Podlaski z poparciem Prawa i Sprawiedliwości zarejestrował swój komitet wyborczy. Kampania rozpoczęła się na dobre, a my zapytaliśmy kandydata o jego wizje i pomysły na nasze miasto.

Arkadiusz Janus urodził się 23.01.1981 r. w Międzyrzecu Podlaskim i tutaj spędził całe dzieciństwo, uczył się w szkole Podstawowej nr 3 w Międzyrzecu, później w Liceum Ekonomicznym. Ukończył studia na wydziale prawa na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Tuż po studiach rozpoczął pracę w Urzędzie Skarbowym, jako oskarżyciel skarbowy, później jako asystent sędziego w Sądzie Okręgowym w Warszawie – Praga, obecnie wpisany na listę adwokatów czynnie wykonujących zawód w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. W 2007 roku zawarł związek małżeński z żoną Wiolettą, ma dwie córki – Antoninę (9 lat) i Helenę (6 lat). Interesuje się polityką, prawem, nurkowaniem, lubi gotować i spędzać czas z rodziną.

Dlaczego zdecydował się Pan na start do walki o fotel Burmistrza?

-Zdecydowałem się na start, ponieważ z bólem serca dostrzegam marnowanie potencjału Międzyrzeca i ludzi, którzy tu mieszkają. Widzę kolosalną różnicę w rozwoju między sąsiednimi miastami: Białą Podlaską czy chociażby Radzyniem. Jeśli one mogą się rozwijać – my też możemy. I tego chcę dokonać.

Co chciałby Pan naprawić w mieście? Jakie dostrzega Pan problemy?

– Przede wszystkim miasto jest zaniedbane. W Międzyrzecu nie dzieje się nic i to trzeba natychmiast zmienić. Kultura nie istnieje, jednorazowe koncerty na które wydaje się kosmiczne pieniądze nie są wydarzeniem, które daje coś miastu i je rozwija. Sport także jest w złej kondycji, brak nam ośrodków sportowych. Moglibyśmy być miastem turystyczno-rekreacyjnym, niestety potencjał Jeziorek jest totalnie marnowany. Wszystkie te punkty, o których wspomniałem są ważne, bo to one gwarantują nam rozwój.

Jak chce Pan tego dokonać?

-Chciałbym maksymalnie wykorzystać środki, które będę pozyskiwał, opierając się na współpracy, której teraz niestety brakuje. Przede wszystkim chcę zainwestować w potencjał ludzki, kulturę, edukację i turystykę, czego efektem będzie rozwój.  W pierwszej kolejności zająłbym się inwestycjami, które zostały zaniedbane. Należy uporządkować kwestie związane z oświatą, nauczycielom chcę dać stabilność. Zadbam zarówno o seniorów, jak i młodzież. Brakuje nam w mieście Dworca PKS. Problemów, które należy natychmiast naprawić jest wiele, a ja mam na to konkretne rozwiązania i energię.

Proszę wymienić strategiczne dla Pana inwestycje?

-Po pierwsze – obwodnica miasta. Już za chwilę przez Międzyrzec zaczną przejeżdżać ciężkie samochody do zakładu drobiarskiego, które „rozjeżdżą” nasze ulice, blokując przy tym ruch, który i tak jest w mieście tragiczny. Budowa obwodnicy to inwestycja na kilka lat, a my zostaliśmy z palącym problemem, który lada dzień zobaczymy, bez żadnego alternatywnego rozwiązania. To nie do pomyślenia, że nikt o to nie zadbał. Poza tym hala sportowa, której nam brakuje, aby sport mógł się rozwijać oraz Międzyrzeckie Jeziorka i wykorzystanie potencjału zbiornika wodnego, który jest zmarnowany. Chciałbym stworzyć ośrodek, który będzie dawał mieszkańcom rozrywkę, ale także przyciągał do nas turystów.

Na co dzień mieszka Pan w Warszawie, nie jest to dobrze odbierane przez mieszkańców miasta…?

-Tak, stykam się z takimi zarzutami na co dzień. Jednak z Międzyrzeca się nie wyprowadziłem, nigdy nie związałem się na stałe z Warszawą. Nie lubię Warszawy, która ciągle goni i żyje w pędzie. Skończywszy studia, wyjechałem za pracą, ponieważ tutaj jej nie było, ale to w Międzyrzecu zawarłem sakrament małżeństwa i ochrzciłem swoje córki. Do Międzyrzeca wracam stale i z tym miastem się utożsamiam. Od kilku już lat poważnie myślimy z żoną o przeprowadzce. Tutaj mam dom rodzinny na ul. Orzechowej, żona na ul. Łąkowej. W Międzyrzecu jestem stale, wiem co się tutaj dzieje i interesuje się funkcjonowaniem miasta nie od dziś. Fizycznie jestem w Warszawie, ale oczywiście nie wyobrażam sobie piastowania tak ważnej funkcji na odległość.

Jak ocenia Pan swoje szanse?

-Jestem człowiekiem upartym i ambitnym. Idę po to, aby wygrać, ale jeśli przegram, wrócę do wykonywania swojego zawodu. Jestem adwokatem, więc z pracą nie będę miał problemu. Od 8 lat jestem prawnikiem. Przyświeca mi idea zaprzestania marnotrawienia potencjału naszego miasta i zastoju, który obserwujemy, nie wizja kariery. Szanse są zawsze, jeśli angażujemy się w 100% i mamy konkretny cel. Zdaje sobie sprawę, że nie jestem znaną osobą, ale sława i rozpoznawalność to zdecydowanie za mało. Jestem zwykłym Międzyrzeczaninem, który chce być dla ludzi, między nimi, realizując ich potrzeby.

 

1 Komentarz do Arkadiusz Janus: o swojej kandydaturze na Burmistrza Międzyrzeca i wizji na nowe miasto

  1. cccp napisał(a):

    no lipa program.. infrastrukturę na Jeziorkach mamy, a że inwestorów brak? obwodnica to chyba problem każdego burmistrza, tylko $$..?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

error: Jeśli jesteś zainteresowany/a naszym tekstem lub zdjęciem odezwij się pod email: duchwschodu@gmail.com
%d bloggers like this: