Co naprawdę stało się w „Sedarze”?

Jak wynika z wystosowanego przez zakład „Sedar” oświadczenia, nie ma powodów do niepokoju, a cała akcja ewakuacyjna i ratownicza przebiegła wzorcowo. Burmistrz Zbigniew Kot, który przybył na miejsce zdarzenia powiedział, że nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia pracowników oraz mieszkańców. Jak donoszą pracownicy, obecni tego dnia w zakładzie sytuacja wewnątrz zakładu wyglądała jednak zupełnie inaczej.  

Przypomnijmy, w dniu 22 i 24 kwietnia w zakładzie drobiarskim doszło do wycieku amoniaku, w którym została pokrzywdzona 50-letnia kobieta – sprzątaczka zakładu, a we wtorek siedmiu pracowników zostało przetransportowanych do szpitala.

Zgłoszenia pracowników były już od chwili wejścia na hale produkcyjne. Duszności, podwyższone ciśnienie, drapanie w gardle, omdlenia. Pracownicy zostali zbyci, bo byli jeszcze w stanie pracować. Na jednej z hal produkcyjnych, kobieta zemdlała i nie odzyskiwała przytomności, na hali nie można było otworzyć okien, wynieśli ją na rampę. Dopiero wtedy zadzwoniono po pogotowie. Po ponad 15 minutach dopiero zarządzono ewakuację. Ludzie przebywali tam ponad kilka godzin, wdychali i pracowali w oparach amoniaku. Nawet brygadzistki mdlały. Podczas ewakuacji kilkanaście osób traciło przytomność, ludzie byli osłabieni, odczuwali drapanie w gardle, bóle głowy i mieli wymioty. Wiele osób dopiero po powrocie do domu odczuwała właśnie takie dolegliwości, dopiero wtedy wzywano do nich karetki. – opowiada jeden z pracowników zakładu.

Nie mówi się o tym ze Straż Pożarna rozbierała instalacje i ściany, tylko że uwalniał się amoniak. W czwartek, piątek sobotę i niedzielę pracownicy mieli mieć wolne, z powodu wymiany chłodzenia, ale dyrekcja skróciła wymianę oraz wolne do soboty i niedzieli. To powód wybuchu. – dodaje pracownik, który obawia się ujawnić swoich danych ze względu na poufne informacje.

Jak powiedziała Dyrektor zakładu Grażyna Prokopiuk, na wczorajszej sesji Rady Miasta: wszystko jest pod pełną kontrolą i powinni czuć się Państwo bezpieczni. Prawdopodobnie wynikiem zaistniałej sytuacji jest błąd ludzki. We wtorek rano uruchomiliśmy produkcję, jednak po 2h pracownice zgłosiły, że czują się gorzej, w związku z czym zarządziliśmy ewakuację zakładu. Ewakuacja nastąpiła bardzo szybko i sprawnie. Nie mamy informacji o dokładnym stanie zdrowia 7 osób poszkodowanych, a obecnie trwa procedura naprawcza.

Powodem awarii amoniakalnej był błąd w instalacji. W dniu wczorajszym nie miała miejsca kolejna awaria, ale jest to następstwo niedzieli. Nie jestem w stanie określić co dokładnie się wydarzyło wczoraj, aczkolwiek sytuacja nie jest niebezpieczna. Instalacja amoniakalna jest powszechnie stosowana do chłodzenia, a zakład Sedar jest firmą większego ryzyka, ze względu na to, że używa amoniaku jako substancji chłodzącej. Ilość, która została uwolniona do atmosfery nie spowodowała zagrożenia poza budynkiem. Mieszkańcy Międzyrzeca powinni czuć się bezpieczni – powiedział w oświadczeniu kapitan Straży Pożarnej.

Gdzie leży prawda? Zapewne gdzieś pośrodku. Odpowiedzi na wiele pytań związanych z wypadkiem poznamy już wkrótce, ponieważ trwa postępowanie wyjaśniające okoliczności wypadku.

Author: Magdalena Zaniewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.