Rozmowy z duszą – „niosący folk” reprezentują Międzyrzec. Rozmowa z liderem zespołu Merkfolk

Merkfolk – międzyrzecki zespół folk metalowy, założony przez utalentowane rodzeństwo. Jak przyznał w rozmowie Rafał – perkusista i lider zespołu, rodzice nigdy nie narzekali na głośne dźwięki dobiegające z pokoju zza ściany. W rozmowie z portalem duchwschodu.pl Rafał zdradził historię, kulisy oraz najbliższe plany zespołu.

Redakcja: Kiedy powstał zespół i kto wpadł na pomysł jego założenia?

Rafał:  Zespół powstał w 2013 roku. Założyliśmy go wspólnie z siostrą. Na początku powstał zespół Gravis, jednak nie mieliśmy skonkretyzowanego gatunku, który gramy. Później zdecydowaliśmy, że chcemy grać folk metal i zaczęliśmy myśleć nad skompletowaniem nowego składu.

Redakcja: Jak poznaliście się z resztą zespołu?

Rafał: Pierwszy był pomysł. Jeszcze w Gravisie zrobiliśmy pierwszy kawałek folk metalowy. Wtedy na polskiej scenie istniały zaledwie 3 zespoły grające folk  metal. Stąd zrodził się pomysł, aby uderzyć w tę niszę. Kiedy Gravis się rozpadł, a każdy z członków poszedł w swoją stronę postanowiliśmy z siostrą (Irminą – gitara), że założymy nowy zespół. Nowy skład generalnie znalazł się sam. Byliśmy związani z Lublinem i tam też znaleźliśmy członków zespołu. Najmłodszy z nich – akordeonista miał zaledwie 14 lat. Obawialiśmy się, czy podoła temu zadaniu, ale udało się.

Redakcja: Pamiętasz Wasz pierwszy występ? Jak zostaliście przez publiczność odebrani?

Rafał: Tak. Pierwszy koncert zagraliśmy w Radzyniu Podlaskim. Zostaliśmy odebrani bardzo dobrze, jednak zszokowaliśmy trochę publiczność, bo nie ujawniliśmy rodzaju wokalu i gatunku. Większość pod sceną stanowili nasi znajomi, więc nie czuliśmy stresu, a dodatkowo z siostrą mieliśmy już pierwsze występy za sobą.

Redakcja: Wasza największa wpadka na żywo?

Rafał: Na koncercie nasza wokalistka Paulina pomyliła dwa utwory i zaśpiewała inny tekst (śmiech). Na szczęście nikt się nie poznał i wszystko wyszło jak trzeba.

Redakcja: Niewątpliwie świadczy to wyłącznie o Waszym profesjonalizmie. Skąd wzięła się nazwa zespołu i co oznacza?

Rafał: To bardzo ciekawa sytuacja. Pierwszy człon oznacza gatunek, który gramy i z którym się utożsamiamy, natomiast człon – „merk” to kwestia przejęzyczenia Irminy, która zamiast Merfolk, przeczytała Merkfolk i tak już zostało. Jednak to nie koniec historii. Na początku tworzenia zespołu, pojawiła się w nim wiolonczelistka z pochodzenia Norweżka, która przetłumaczyła nam nazwę i okazało się, że w wolnym tłumaczeniu oznacza ona „niosący folk”, co bardzo nam się spodobało.

Redakcja: Kto jest autorem tekstów i muzyki?

Rafał: Tak naprawdę wszyscy je tworzymy. Spotykamy się wszyscy i robimy wielką burzę mózgów, podczas której każdy rzuca swoje pomysły, obgadujemy je i od takich małych pomysłów powstaje coś większego. Melodie jednak są głównie tworzone przez Kasię i Kacpra – instrumentalistów. Każdy z nas ma jednak dobrze zakodowane w głowie, że jeśli wpadnie nam w ucho jakaś melodia to natychmiast bierzemy dyktafon, nagrywamy ją i przynosimy na próbę.

Redakcja: Jesteście samoukami czy uczyliście się gry lub śpiewu?

Rafał: Ja jestem samoukiem, Kasia skończyła szkołę muzyczną, Kacper również uczęszczał do szkoły muzycznej, nasz basista uczył się gry na fortepianie, Irmina jest samoukiem, choć również uczyła się w szkole muzycznej, a Agata także ukończyła szkołę muzyczną, ale na flet, więc zupełnie bez związku z wokalem.

Redakcja: Pamiętacie swoją pierwszą piosenkę?

Rafał:  Tak, nie została nigdzie nie opublikowana (śmiech). Pierwszego utworu nie można było nazwać utworem, ale takie są początki. Poważny kawałek powstał w ciągu 2 dni, powstały wtedy 3 pierwsze utwory: na pewno Nananana i Topielica, dlatego trudno powiedzieć, który z nich był pierwszy.

Redakcja: Gdzie został nakręcony najnowszy teledysk?

Rafał: Teledysk kręcony był w trzech różnych miejscach.

Redakcja: Jak długo powstaje taki klip?

Rafał: Jeśli chodzi o sam plan zdjęciowy było to w przypadku Topielicy i Dziadów 3 dni, nawet do 18 godzin pracy. Jednak sama praca nad scenariuszem i pomysłami to długi czas pracy. Już dziś możemy zdradzić, że kolejny teledysk również powstanie na międzyrzeckich jeziorkach.

Redakcja: Jakiej muzyki słuchacie na co dzień?

Rafał: Będąc muzykiem nie wolno się ograniczać, więc słucham wszystkiego, jednak najmniej ostatnio folkmetalu (śmiech).

Redakcja: Kiedy planujecie wydać  nową płytę?

Rafał: Intensywnie pracujemy nad kolejnym materiałem, który ukaże się już w lipcu, a będziecie mogli usłyszeć go na Motopikniku w Komarówce Podlaskiej, na który serdecznie zapraszamy.

Redakcja: Jakie jest Wasze największe wspólne marzenie?

Rafał: Bardzo chcielibyśmy wystąpić na przystanku Woodstock, jednak eliminacje są bardzo trudne, ponieważ w przesłuchaniach wstępnych bierze udział 3000 zespołów, a ostatecznie na scenie głównej występuje tylko 6, więc to nie lada wyzwanie.

Redakcja: W takim razie życzymy Wam, abyście jak najszybciej podbili Woodstock, nie tylko Międzyrzec! Dziękujemy za rozmowę.

Rafał: Dziękujemy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

error: Jeśli jesteś zainteresowany/a naszym tekstem lub zdjęciem odezwij się pod email: duchwschodu@gmail.com