ROZMOWY Z DUSZĄ – WYWIAD Z DOMINIKĄ TROCHIMIAK

W cotygodniowym cyklu wywiadów „Rozmowy z duszą” spotykamy się z (nie)zwykłymi osobami z naszego regionu.

Miłośniczka stylizacji retro z ponadczasowym spojrzeniem na świat. Zakochana w przeszłości – Dominika Trochimiak to bardzo charakterystyczna mieszkanka Międzyrzeca Podlaskiego. Dziś, dla Ducha Wschodu, opowie o swojej nietypowej pasji, jaką jest kolekcjonowanie porcelanowych lalek.

 

Redaktor Agata Turyk: Witaj Dominiko. Wyglądasz niezwykle-długie futro, rozpuszczone włosy, piękna biżuteria. Styl vintage towarzyszy Ci na każdym kroku i ma wpływ również na Twoje hobby. Jak zaczęłaś swoją przygodę z lalkami?
Dominika Trochimiak: Cześć! Dziękuję. Ja po prostu lubię różne ‚starocia’ i je zbieram. Ten styl uwielbiają moi rodzice. To oni pobudzili moją pasję, ponieważ kupili dla mnie pierwszą lalkę. Ten prezent otrzymałam w wakacje 2014 roku.

Bawiłaś się wcześniej lalkami?
Tak, ale nigdy nie fascynowały mnie lalki Barbie.

Opowiedz o swojej kolekcji – co dokładnie zawiera?
Moja kolekcja składa się ze 174 lalek-przed wywiadem specjalnie je policzyłam! Posiadam lalkę zakonnice, którą uwielbiam. Jest pięciu chłopców, Chińczyk, Hiszpanka, Latynoska, Szwedka. Mam też rodzinę Indianek, 3 panny młode, łyżwiarkę, małą raczkującą lalkę, leżącą na owczej skórze, noworodka w nosidełku wiklinowym. Oprócz tego, jest też lalka na huśtawce i dziewczynka do komunii…

Gdzie je przechowujesz ?
Początkowo usadzałam je na koronie mebli, zastawiłam nimi też cały dół meblościanki. Lalki stały już na podłodze i parapecie. W końcu przestały się mieścić w moim pokoju. Wtedy mój tata przemalował pokój obok, w którym były meble z mojego dzieciństwa. Wspólnie przykleiliśmy sztukaterię. W ten sposób moje zbiory mają całe pomieszczenie dla siebie.

Jak o nie dbasz?
Przede wszystkim, ich pokój jest zamknięty podczas mojej nieobecności, ponieważ w domu mamy młodego kota. Mógłby narobić wiele szkód. Kupuję lalki w stanie nieidealnym, więc muszę je odświeżyć. Niekiedy bywają brudne i trzeba umyć porcelanowe części. Nie są zniszczone, ale czasem brakuje im rzęs, bucików.

Czy wierzysz, że lalki mają duszę?
Nie. Nie rozmawiam z nimi i nie zauważyłam, żeby były nawiedzone. (śmieje się) Nigdy nie nadawałam im imion. Przy takiej ilości, zapamiętanie wszystkich byłoby niemożliwe.

Czy rodzice zaangażowali się w Twoją pasję?
I to bardzo. Szczególnie tata, który specjalnie dla mnie, zrobił drewniany sekretarzyk. Lubi stolarkę, więc przygotował też półki do powieszenia na ścianie. Kiedy jestem poza domem, on samodzielnie szuka w sklepach różnych lalek.

Jak znajomi reagują na te nietypowe hobby?
Moi przyjaciele mają całkiem inne zainteresowania, ale wspierają mnie. Często oddają mi swoje lalki, które znajdują na strychu. Pomagają mi w szukaniu ciekawych modeli na olx. Niestety ostatnio ceny lalek poszły w górę. Sądzę, że są coraz bardziej popularne.


Kolekcjonujesz coś jeszcze?
Kolekcjonuję pocztówki. Suszę głowy znajomym, aby wysyłali mi je ze wszystkich zakątków świata. Mam kilka internetowych znajomych i wymieniamy się wspólnie kartkami. Zbieram też stare aparaty fotograficzne, staram się je odnawiać. Na co dzień zajmuję się fotografią cyfrową.

Co najbardziej fascynuje Cię w fotografii?
Nieskończone możliwości. Mogę wszystko sama stworzyć i zrealizować własną wizję. Znajomi akceptują moje pomysły na sesje zdjęciowe i chętnie biorą w nich udział. Samodzielnie tworzę dekoracje. Robiłam już sukienki z gazet i z folii bąbelkowej. Mieszkam przy międzyrzeckiej żwirowni, więc przebywam blisko natury. Uwielbiam robić zdjęcia w plenerze, w naturalnym otoczeniu.

Chciałabyś w przyszłości profesjonalnie zajmować się fotografią?
Teraz kontynuuję studia na kierunku pedagogika specjalna i muszę uporać się z magisterką. Ciężko mi sprecyzować plany, które zmieniają się bardzo szybko w mojej głowie.

Co oprócz studiów robisz w życiu?
Kocham zwierzęta. Spędzam z nimi mnóstwo czasu, odzwierciedlają to moje zdjęcia. Od zawsze były przy mnie chomiki, koszatniczki,szczury, koty, psy, konie. Bardzo się z nimi zżywałam, troszczyłam się o nie jak o przyjaciół. W mojej rodzinie hoduje się różnego rodzaju ptactwo, ja wolę zwierzęta futerkowe. W dzieciństwie myślałam o weterynarii, ale nie mam głowy do chemii i odlatuję na widok krwi.

Odnośnie zwierząt, jaka jest historia Twojego pseudonimu ‚Łania’?
Kiedyś ktoś myślał, że mówią na mnie Łania bo mam na imię Ania. Historia właściwa zaczęła się podczas bierzmowania, kiedy koledzy z Jelnicy mnie tak nazwali. Gdy poszłam do szkoły średniej, było tam dużo uczniów z tego regionu i już wszyscy tak na mnie mówili. Łania kojarzy mi się pozytywnie, w legendach była utożsamiana z leśną boginią, symbolem kobiecości. 

Twoja głowa jest pełna pomysłów, ale także włosów! Piękne, długie i gęste. Bardzo długo je zapuszczasz?
Nie ścinam ich od dzieciństwa. Nie chodzę do fryzjera,nie maluję, a końcówki podcina mi mama. Miałam jedynie krótką przygodę z szamponetką.

To chyba rodzinna mania?
Zdecydowanie tak. Wszystkie kobiety w mojej rodzinie dbają o włosy. Córki mojej siostry mają niesamowicie grube i długie włosy, są wręcz niesamowite. Niestety, jest to bardzo niewygodne. Ciężko jest je umyć i najwygodniej jest mieć upięte.

Jesteś niesamowicie barwną postacią. Dziękuję Ci za rozmowę i życzę powiększenia kolekcji porcelanowych lal.
Dziękuję bardzo, mam nadzieję, że tak też się stanie.

Author:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.