PRZEKLEŃSTWO, NIE BŁOGOSŁAWIEŃSTWO

Kiedy przestaniemy mówić: „nie mam czasu”? Słyszę to jak mantrę każdego dnia i sama powtarzam niezliczoną ilość razy. A co Ci go odbiera? – można by zapytać siebie. Odpowiedź każdego z nas byłaby podobna – nic konkretnego. Smartfon, Facebook, Instagram, pozorny, bo wirtualny kontakt ze światem, który dzieje się obok Ciebie, nie na ekranie jak nam się wydaje. Zaczęliśmy wierzyć we wszystko co znajdujemy, czytamy, widzimy w nieprzebranych przestworzach ludzkiej próżności. Tak, próżności i wielkim śmietniku, zamazującym obraz rzeczywistości kreowanej przez pseudo-autorytety, które same zatraciły sens istnienia.

Rozwój nowoczesnych technologii to siedmiomilowy krok ku lepszemu, wygodniejszemu życiu i dostępnej na wyciągnięcie ręki cywilizacji. Tak, zgadzam się, ale czy w praktyce nie jest trochę na odwrót? W gruncie rzeczy wygoda doprowadziła do zamknięcia się na wielkie możliwości, wylogowania się z realnego życia i uwięzienia w świecącym prostokącie. Czy można mówić o zniewoleniu przez przedmiot? Z całą pewnością uważam, że tak i wcale nie jest to stwierdzenie na wyrost.

Przekleństwo, zamiast błogosławieństwa. Kontakt 24/7 – ledwie się rozstajemy, a już jesteśmy w kontakcie, nie dajemy sobie od siebie odpocząć, stale musimy wiedzieć co dzieje się u innych, bo przecież to tak niesamowicie ciekawe. Tu nowy związek, a tam noworodek, jakieś zaręczyny – dziękuję Ci Boże za Facebooka, bez niego nie wiedziałabym co się dzieje w życiu ludzi nie odpowiadających mi na ulicy „cześć”!

Jak tu nie zwariować i pozostać na czasie? Dostrzegać poza ekranem drugiego człowieka i słuchać tego, co mówi, nigdy nie ignorować, jak niechciane powiadomienie na Messengerze.

M.

Obraz: Paweł Kuczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

error: Jeśli jesteś zainteresowany/a naszym tekstem lub zdjęciem odezwij się pod email: duchwschodu@gmail.com